No to po sprawie.
Od kilku dni wolnostoj±ca.
Nie szuka oparcia.
Próba. 2010-02-14
Jest ok. Próbujemy dalej.
¦wiête s³owa Gra¿yny z Gorzowa. 2010-02-12
Gdzie jest wielki miód, tam jest wielki smród.
Jutro. 2010-02-12
Jutro mamy siê spotkaæ. Za sukces uznam ju¿ samo dotarcie do Warszawy, o ile takowe nast±pi. I nie mówiê tu o moich zamiarach, czy wahaniach, lecz o warunkach pogodowych...
Zasadniczo nie wiem, czy chcê jechaæ, ale chcia³abym ju¿ zakoñczyæ ten ponury spektakl. I przy okazji nie skundliæ siê.
Zobaczymy co te¿ ciekawego us³yszê.
Malowaæ rzêsy? Oto jest pytanie...
Prze³om. 2010-02-08
Jest lepiej. Zaczyna do mnie docieraæ, ¿e g³ow± muru nie przebijê.
Dyli¿ans donik±d. 2010-02-07
Od wczoraj nic nie jem. Jestem chora i zwi±zek mi siê rozpad³.
Dzi¶ by³ kotlet na pokaz, ¿aby mamunia siê nie martwi³a, bo w domu jestem.
Spaæ te¿ nie mogê, bo gard³o i serce dokucza.
Total rozsypka.
Umówili¶my siê w sobotê. Mamy porozmawiaæ. Do tego czasu, nie wiadomo...
Oboje chcemy, ale jako¶ siê nie schodzi, by by³o tak jak by³o. By by³o dobrze.
W sumie to nie wiem. Mam wra¿enie, ¿e chodzi³o o to, by króliczka goniæ, a jak rybka z³apa³a haczyk, straci³a swój urok.
Nigdy siê tak nie zaanga¿owa³am. A jak ju¿ wypowiedzia³am ca³y alfabet deklaracji, czar prys³.
P³aka³am tak tylko na pogrzebie Dziadka i Babci.
Nigdy siê tak nie ba³am.
Powoli siê wy³±czam. Mam nadziejê, ¿e dzi¶ bêdê spaæ.
The time is over. 2010-02-06
Dzi¶ zakoñczy³ siê najpiêkniejszy okres w moim ¿yciu.
Dalekobliscy. 2009-12-11
W zwi±zku z tym, ¿e ten blog jest prawie anonimowy to wypluwam nañ nieco zmursza³e smutki i ¿ale. Jako¶ to mi tu najlepiej (mimo z³ej natury rzeczy) wychodzi. W zwi±zku z tym, ¿e ostatnio by³o wzglêdnie nie¼le, nie by³o potrzeby wzbudzaæ refleksyjnych torsji, a do takich ca³kiem spróchnia³ych trosk nie ma co wracaæ.
Teraz mnie jednak nie¼le ¶ciska w do³ku, gdziekolwiek ten do³ek jest. A jest chyba w mojej g³owie. Jest tam na pewno.
Jest teraz taka bardzo trudna sytuacja, kiedy trzeba wybieraæ, staraæ siê, byæ opanowanym i cierpliwym. Czasem udawaæ, ¿e jest ok. Ale jest to trudne, kiedy siê cz³owiek z cz³owiekiem nie chce podzieliæ tym, co jest. A jest kiepsko. Znaczy bêdzie dobrze, ja w to wierzê, ale na razie jest jak jest.
Mo¿e nie nale¿ê do ludzi wylewnych. Nawet tu na tym blogu zdobywam siê na jak±¶ quasiszczero¶æ, szyfr, grafomañsk± metaforê, a nie szczero¶æ pe³n± gêb±. Ale nie wiem jak± gêbê by mi los przyprawi³, wystawiaj±c moje ja jako sekundanta w pojedynku "byæ" z "nie byæ".
Wiem ju¿ za to, jak siê czuje osoba skrêpowana czyim¶ skrêpowaniem. Nie zrobiê tego nikomu, chyba ¿e bardzo mi podpadnie.
My¶la³am, ¿e ludzie chêtnie siê przede mn± otwieraj±, nad niektórymi trzeba mi jednak sporo popracowaæ, a i to nie gwarantuje powodzenia. Bo nie nic gorszego w relacjach miêdzyludzkich jak czuæ siê skrêpowanym/zawstydzonym/za¿enowanym w stosunku do osób z definicji bliskich.
czekam. 2009-07-17
Od dzi¶ ¶wiadomie czekam na dziecko Marysi i Bartka.
Lykke Li 2009-07-16
Jula twierdzi, ¿e Lykke Li to nic specjalnego, ¿e zapewne mia³a
muzykuj±cego tatê, który nauczy³ j± ¶piewaæ. Mo¿e i tak by³o, nie
przeczê, bo nie wiem. Ale dla mnie Lykke Li to kobiecy materia³ na
refleksyjne wieczory i nie tylko. Wg mnie warto pochyliæ siê nad tym, co
to dziewczê tworzy,.
Sami pos³uchajcie.


subskrybuj